W lipcu 2008 roku mija właśnie dwa lata od kiedy wprowadzono w Polsce Rekomendację S, dzięki której ograniczono dostęp do kredytów walutowych. Chociaż miało to ograniczyć tego typu kredyty, to kredyty walutowe nadal są dominującym sposobem zaciągania ich. Większość klientów banków bierze je we franku szwajcarskim. Przeciętnie rata takiego kredytu jest w istocie tańsza o około 500 zł niż biorąc w złotówkach
Od 2006 roku obowiązuje Rekomendacja S. która została wprowadzona przez nadzór bankowy. Według niej, maksymalna zdolność kredytowa jest pomniejszona o 20 procent, w porównaniu do zdolności w złotych. W skrócie, jeśli klient chce zaciągnąć kredyt w frankach szwajcarskich, to bank jest zmuszony do obliczenia zdolności w złotówkach, a kolejnym krokiem jest pomniejszenie jej o 20 procent. Wejście w życie tej rekomendacji najbardziej dotknęło osoby które zarabiają najmniej i w skutek czego straciły możliwość wzięcia taniej pożyczki.
Na zapowiedź o wprowadzeniu Rekomendacji S osoby które miały w planach wzięcia kredytów mocno podniosły popyt na nie, ale już po wprowadzeniu spadł. Były trzy powody dla których zainteresowanie się zmniejszyło. Dość duża część osób nie miała zdolności kredytowych, a druga część zauważyła ryzyko kursowe, które będzie zawsze przy tych kredytach i ostatni to podwyżka stóp procentowych w Szwajcarii dzięki czemu zmniejszyły się dysproporcje w kredytach złoty – frank szwajcarski. Myliła się jednak osoba która nie chciała zaufać tej walucie ponieważ jeśli osoba wzięła kredyt w 2006 roku na 200 tysięcy złotych, to miesięczna rata jest dziś tańsza o 100 zł